Moi drodzy.
W wyniku nagłej potrzeby ugoszczenia wegetarianina stworzyłam pasty do naszego bezglutenowego chleba, które okazały się hitem u nas w domu.
Na zdjęciu pasta z suszonymi pomidorami na chlebie z ziemniakami.
Ale inwencja twórcza jest niczym nieograniczona.
Ogólna zasada jest taka:
Wiórki pozostałe po przygotowywaniu mleka słonecznikowego zwilżamy nieco płynem. Ja dodałam po prostu trochę owego mleka. Jeśli mleka nie robimy to do przygotowania takiej pasty wystarczy mniejsza ilość nasion, np. pół szklanki. Dodajemy około ćwierć szklanki wody i miksujemy na gładką masę dodając ulubione dodatki i przyprawy. Suszone pomidory, avokado, jeśli dozwolony to ser feta - super smakuje!
Wersja z suszonymi pomidorami:
100g słonecznika
50 ml wody
8 połówek suszonego pomidora w oliwie
lyżeczka oliwy ze słoika z pomidorami
sól do smaku
szczypta suszonej bazylii
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
8 czarnych oliwek (niekoniecznie)
łyżeczka soku pomidorowego (niekoniecznie)
ser feta lub parmezan starty na małych oczkach - ok. 3 łyżeczki (niekoniecznie)
Wersja z avokado i rukolą
100g słonecznika
50 ml wody
pół słusznego avokado
2 spore garście rukoli
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
sól do smaku
łyżeczka dobrego oleju
1/4 kostki sera typu feta (opcjonalnie - ale warto!)
Słonecznik płuczemy na sitku i zalewamy wrzątkiem na pół godziny. Po tym czasie przelewamy na sitku i miksujemy na gładką masę dodając sukcesywnie pozostałe składniki. Wersja pierwsza wzbogacona dopuszcza trzy ostatnie składniki oddzielnie lub łącznie.
Jak widać na zdjęciu na górę rzuciłam kiełki. Brokuła. Pycha!
Smacznego!
Aloha!
Kuchnia bez glutenu, bez mleka, bez jajek? Niewykonalne? Spokojnie ... jest rozwiązanie. Kuchnia za pan brat z alergią na te i inne produkty. Znajdziecie tu przepisy na popularne dania poddane odpowiednim modyfikacjom. Wszystkie przepisy przekuwam w receptury bezpieczne dla alergików z alergiami krzyżowymi. Testuje cała rodzina.
wtorek, 23 lipca 2013
czwartek, 18 lipca 2013
Mleko słonecznikowe
Ostatnio zamiast migdałowego gości u nas mleko słonecznikowe własnej roboty. Moim zdaniem najbardziej nadaje się do potraw wytrawnych. Stosuję je głównie do naleśników z cukinią i szpinakiem, o których niebawem.
Mleko jest banalne w wykonaniu.
1 część łuskanego słonecznika (np. filiżanka) płuczemy pod bieżącą wodą i zalewamy wrzątkiem tak aby cały znalazł się pod wodą. Zostawiamy na pół godziny. Ponownie płuczemy i znów zalewamy wrzątkiem na pół godziny. Po tym czasie płuczemy i dodajemy 1 część wody. Miksujemy na papkę i odciskamy płyn za pomocą gazy (ja używam dziecięcej tetrowej pieluchy). Może się okazać, że miksuje się ciężko więc trzeba będzie dodać jeszcze wody w trakcie. Śmiało!
Na koniec dodajemy jeszcze 3 części wody.
Reasumując: 1 część słonecznika i 4 części wody.
Płyn przechowujemy w lodówce do 3 dni, bedzie się rozwarstwiał ale przynajmniej u mnie do tego czasu pozostawał świeży.
Pod żadnym pozorem nie pozbywamy się odciśniętej masy. Zrobimy z niej przepyszne pasty do chleba.
Smacznego
Mleko jest banalne w wykonaniu.
1 część łuskanego słonecznika (np. filiżanka) płuczemy pod bieżącą wodą i zalewamy wrzątkiem tak aby cały znalazł się pod wodą. Zostawiamy na pół godziny. Ponownie płuczemy i znów zalewamy wrzątkiem na pół godziny. Po tym czasie płuczemy i dodajemy 1 część wody. Miksujemy na papkę i odciskamy płyn za pomocą gazy (ja używam dziecięcej tetrowej pieluchy). Może się okazać, że miksuje się ciężko więc trzeba będzie dodać jeszcze wody w trakcie. Śmiało!
Na koniec dodajemy jeszcze 3 części wody.
Reasumując: 1 część słonecznika i 4 części wody.
Płyn przechowujemy w lodówce do 3 dni, bedzie się rozwarstwiał ale przynajmniej u mnie do tego czasu pozostawał świeży.
Pod żadnym pozorem nie pozbywamy się odciśniętej masy. Zrobimy z niej przepyszne pasty do chleba.
Smacznego
środa, 26 czerwca 2013
Bezglutenowe ciasto z rabarbarem
Wracam po przerwie spowodowanej zaangażowaniem w pewne przedsięwzięcie, które kiełkuje i trzeba było się nim trochę zająć. To nie znaczy, że rodzina w tym czasie przymierała głodem. Za milczenie przepraszam.
Udało mi się popełnić kilka fajnych potraw i na pierwszy ogień wrzucam Wam ciasto z rabarbarem.
Moja córka starsza nie mogła się nadziwić, że będziemy robić ciasto z Barbarą, przecież babcia Basia 460 km stąd. Smutek i zawód, że rabarbar to nie babcia zatarty został przez obłędny smak ciasta.
ok 500 g rabarbaru
2 łyżki cukru trzcinowego
2 łyżki wiórek kokosowych
200g zmielonych migdałów bez skórki
200 g mąki bezglutenowej (100g kukurydzianej, 30 g gryczanej, 30g ziemniaczanej, 40 g skrobi kukurydzianej)
100g cukru brązowego - można mniej, moje ciasto było dość słodkie
łyżeczka sody
łyżka octu (dałam balsamiczny)
2 łyżki wody
80 ml oleju np. ryżowego
zmiksowany banan
4 żółtka albo 8 przepiórczych jaj albo łyżka siemienia podgotowana do konsystencji kisielu (kilka minut) w pół szklanki wody
Jak zwykle wykonanie banalne.
Rabarbar obieramy i kroimy na około 2 cm kawałki. Wrzucamy do miski i mieszamy z cukrem i wiórkami.
Łączymy banana z jajkami / siemieniem i cukrem i ubijamy mikserem dodając mąki z sodą, migdały, dolewamy olej i na końcu ocet. Wykładamy na blaszkę, a raczej wylewamy bo ciasto nie będzie za bardzo gęste i rozkładamy na nim rabarbar. Posypałam jeszcze na wierzchu wszystko brązowym cukrem bo trochę się bałam, że rabarbar zbyt kwaśny i to było dobre rozwiązanie. Pieczemy 40 minut w nagrzanym do 180 stopni piekarniku.
Smacznego!
Aloha!
Udało mi się popełnić kilka fajnych potraw i na pierwszy ogień wrzucam Wam ciasto z rabarbarem.
Moja córka starsza nie mogła się nadziwić, że będziemy robić ciasto z Barbarą, przecież babcia Basia 460 km stąd. Smutek i zawód, że rabarbar to nie babcia zatarty został przez obłędny smak ciasta.
ok 500 g rabarbaru
2 łyżki cukru trzcinowego
2 łyżki wiórek kokosowych
200g zmielonych migdałów bez skórki
200 g mąki bezglutenowej (100g kukurydzianej, 30 g gryczanej, 30g ziemniaczanej, 40 g skrobi kukurydzianej)
100g cukru brązowego - można mniej, moje ciasto było dość słodkie
łyżeczka sody
łyżka octu (dałam balsamiczny)
2 łyżki wody
80 ml oleju np. ryżowego
zmiksowany banan
4 żółtka albo 8 przepiórczych jaj albo łyżka siemienia podgotowana do konsystencji kisielu (kilka minut) w pół szklanki wody
Jak zwykle wykonanie banalne.
Rabarbar obieramy i kroimy na około 2 cm kawałki. Wrzucamy do miski i mieszamy z cukrem i wiórkami.Łączymy banana z jajkami / siemieniem i cukrem i ubijamy mikserem dodając mąki z sodą, migdały, dolewamy olej i na końcu ocet. Wykładamy na blaszkę, a raczej wylewamy bo ciasto nie będzie za bardzo gęste i rozkładamy na nim rabarbar. Posypałam jeszcze na wierzchu wszystko brązowym cukrem bo trochę się bałam, że rabarbar zbyt kwaśny i to było dobre rozwiązanie. Pieczemy 40 minut w nagrzanym do 180 stopni piekarniku.
Smacznego!
Aloha!
wtorek, 26 marca 2013
Sałatka z tuńczyka i kaszy jaglanej
Sałatka, która smakuje wszystkim. Tym wszystkim, którzy lubią tuńczyka z puszki.
A do tego bezglutenowa i bezmleczna. Jest majonez ale przy odrobinie samozaparcia można ukręcić własny wegański.
A do tego bezglutenowa i bezmleczna. Jest majonez ale przy odrobinie samozaparcia można ukręcić własny wegański.
Składniki:
200g kaszy jaglanej
puszka tuńczyka w sosie własnym
pół puszki czerwonej fasoli
pół małej cebuli
dwa spore konserwowe ogórki
3 łyżki majonezu
pół łyżeczki czerwonej papryki
Kaszę ugotować w osolonej wodzie na sypko płucząc przedtem na sicie obficie (;-)) Posypać papryką i pozostawić do ostygnięcia.
Tuńczyka i fasolę odsączyć z zalewy. Dodać do wystudzonej kaszy. Dorzucić cebulę i ogórki pokrojone w drobną kostkę. Na koniec majonez i delikatnie mieszamy, żeby z tuńczyka nie zrobiła się ciapa.
Tak proste i na prawdę smaczne.
Smacznego,
Aloha
niedziela, 3 marca 2013
Bananowe placuszki bez jaj, mleka i glutenu
Przepis banalny. Wokamgnienny. :-) Aż nie wiem co napisać bo w swojej prostocie wyklucza kwieciste opisy.
Składniki:
1 dojrzały banan
1 łyżka oleju
1 kopiasta łyżka mąki kukurydzianej
1 kopiasta łyżka mąki ziemniaczanej
szczypta soli
Banana miksujemy na gładką masę, dodajemy resztę składników i mieszamy do uzyskania aksamitnej konsystencji.W zależności od wielkości banana może się okazać, że trzeba będzie dosypać jeszcze odrobinę mąki. Mój banan nie był duży. Smażymy na patelni wysmarowanej olejem. Placuszki bardzo dobrze się smaży, nie wymagają głębokiego tłuszczu. Nie trzeba już dodatkowo ich dosładzać, same w sobie są dość słodkie dzięki bananowi. Po prostu pycha!
Smacznego,
Aloha!
piątek, 1 marca 2013
Jabłecznik bez glutenu, jaj i mleka
Chęć na jabłecznik miałam już od paru tygodni. W końcu zakupiłam odpowiednio kwaśne jabłka i popełniłam pyszny jabłecznik. Przepraszam za jakość zdjęć ale robione były w pośpiechu przed gośćmi zagarniającymi kolejne porcje ciasta.
Składniki:
1,5 kg kwaśnych jabłek
garść rodzynek
kilka fig
łyżeczka cynamonu
brązowy cukier lub miód - wedle uznania
pół szklanki soku pomarańczowego
łyżeczka agaru
ciasto:
160g zmielonych migdałów bez skórki
160 g mąki bezglutenowej (100g kukurydzianej, 30 g gryczanej, 30g ziemniaczanej)
120g cukru brązowego - można mniej, moje ciasto było dość słodkie
łyżeczka sody
łyżka octu (dałam balsamiczny)
2 łyżki siemienia w całości podgotowanego kilka minut w pół szklanki wody
50 ml oleju np. ryżowego
Pokroić jabłka na cząstki i zmiękczyć w garnku dodając rodzynki i figi. Moje jabłka dosłownie się rozpadły po kilku minutach gotowania. Dodałam brązowy cukier - 3 łyżki i podusiłam jeszcze kilka minut. W soku pomarańczowym rozpuścić agar i dodać do pyrkającej masy. Jeszcze kilka minut pogotować mieszając. Wystudzić i wykładać na podpieczone ciasto.
Wszystkie składniki na ciasto zagnieść. Moje migdały były świeżo po blanszowaniu więc były jeszcze trochę wilgotne ale w razie jakby ciasto nie trzymało się kupy można dodać kilka łyżek wody. Podzielić ciasto na dwie części, większą częścią wylepić formę lekko oblepiając brzegi. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i podpiec około 20 minut. Drugą część wstawić do zamrażalnika.
Na podpieczony spód wyłożyć masę jabłkową i na niej umieścić za pomocą skubania drugą część ciasta.
Całość piec jeszcze co najmniej 30 - 40 minut. Niestety nie zarejestrowałam dokładnego czasu pieczenia bo co chwilę go wydłużałam ale ważne jest by góra była zrumieniona - znaczy upiekło się.
Smacznego,
Aloha!!
Składniki:
1,5 kg kwaśnych jabłek
garść rodzynek
kilka fig
łyżeczka cynamonu
brązowy cukier lub miód - wedle uznania
pół szklanki soku pomarańczowego
łyżeczka agaru
ciasto:
160g zmielonych migdałów bez skórki
160 g mąki bezglutenowej (100g kukurydzianej, 30 g gryczanej, 30g ziemniaczanej)
120g cukru brązowego - można mniej, moje ciasto było dość słodkie
łyżeczka sody
łyżka octu (dałam balsamiczny)
2 łyżki siemienia w całości podgotowanego kilka minut w pół szklanki wody
50 ml oleju np. ryżowego
Pokroić jabłka na cząstki i zmiękczyć w garnku dodając rodzynki i figi. Moje jabłka dosłownie się rozpadły po kilku minutach gotowania. Dodałam brązowy cukier - 3 łyżki i podusiłam jeszcze kilka minut. W soku pomarańczowym rozpuścić agar i dodać do pyrkającej masy. Jeszcze kilka minut pogotować mieszając. Wystudzić i wykładać na podpieczone ciasto.
Wszystkie składniki na ciasto zagnieść. Moje migdały były świeżo po blanszowaniu więc były jeszcze trochę wilgotne ale w razie jakby ciasto nie trzymało się kupy można dodać kilka łyżek wody. Podzielić ciasto na dwie części, większą częścią wylepić formę lekko oblepiając brzegi. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i podpiec około 20 minut. Drugą część wstawić do zamrażalnika.
Na podpieczony spód wyłożyć masę jabłkową i na niej umieścić za pomocą skubania drugą część ciasta.
Całość piec jeszcze co najmniej 30 - 40 minut. Niestety nie zarejestrowałam dokładnego czasu pieczenia bo co chwilę go wydłużałam ale ważne jest by góra była zrumieniona - znaczy upiekło się.
Smacznego,
Aloha!!
sobota, 23 lutego 2013
Bezglutenowe naleśniki bez mleka i jaj
Do tej pory nie udało mi się wypracować satysfakcjonującego przepisu na naleśniki bez jaj, glutenu i mleka.
Ten poniżej jest chyba najbliższy ideałowi jaki siedzi we wspomnieniach z dzieciństwa.
Naleśniki na zdjęciach są solo ponieważ były wyrywane z talerza zaraz po posmarowaniu powidłami. Tego, którego oglądacie zjadłam ja, dlatego mogłam mu przed konsumpcją trzasnąć fotę.
Składniki:
1 dojrzały banan
200 ml mleka roślinnego (dałam migdałowe)
2 mocno czubate łyżki mąki ziemniaczanej
2 mocno czubate łyżki maki ryżowej
szczypta soli
mała łyżeczka oleju
Banana zmiksowałam na gładką masę, dodałam resztę składników i ubiłam mikserem na gładko.
Smażyłam na średnio rozgrzanej patelni. Na zbyt gorącej ciasto szybko się ścina i nie rozlewa równomiernie.
Z podanej porcji uzyskałam 5 naleśników.
Smacznego
Aloha!
Ten poniżej jest chyba najbliższy ideałowi jaki siedzi we wspomnieniach z dzieciństwa.
Naleśniki na zdjęciach są solo ponieważ były wyrywane z talerza zaraz po posmarowaniu powidłami. Tego, którego oglądacie zjadłam ja, dlatego mogłam mu przed konsumpcją trzasnąć fotę.
Składniki:
1 dojrzały banan
200 ml mleka roślinnego (dałam migdałowe)
2 mocno czubate łyżki mąki ziemniaczanej
2 mocno czubate łyżki maki ryżowej
szczypta soli
mała łyżeczka oleju
Banana zmiksowałam na gładką masę, dodałam resztę składników i ubiłam mikserem na gładko.
Smażyłam na średnio rozgrzanej patelni. Na zbyt gorącej ciasto szybko się ścina i nie rozlewa równomiernie.
Z podanej porcji uzyskałam 5 naleśników.
Smacznego
Aloha!
Subskrybuj:
Posty (Atom)











